University College London . Brytyjskie wykształcenie w międzynarodowym towarzystwie.

Jak zdobyć niestandardowe wykształcenie na renomowanym brytyjskim uniwersytecie i jednocześnie zdobyć przyjaciół z całego świata?

Marta Tondera studiuje międzywydziałowo Chemię Nieorganiczną z Historią, Filozofią i Socjologią Nauki na University College London. W czasie wolnym działa w wielu stowarzyszeniach studenckich, między innymi: muzycznym, polskim i sekularystów, które nawiązuje do tradycji Jeremy’ego Benthama. Pełni również funkcję sekretarza w nowopowołanej Federacji Polskich Stowarzyszeń Studenckich w Wielkiej Brytanii i Principal Ambassador UCL w The Kings Foundation.
.



Hasło UCL to London’s Global University – Światowy Uniwersytet Londynu. Około 40 procent studentów UCL pochodzi spoza Anglii. A to oczywiście nie wlicza studentów wychowanych w Londynie, ale pochodzących z rodzin imigranckich. Mówi się, że ojcem duchowym UCL był Jeremy Bentham, wybitny filozof, współtwórca utylitaryzmu i przedstawiciel liberalizmu. Z taką historią UCL po dziś dzień zostaje uczelnią niezwykle otwartą na inne kultury.

University College London, czyli tzw. UCL, został założony w XIX wieku jako trzeci uniwersytet w Anglii. Powstał jako świecka alternatywa dla anglikańskich Cambridge i Oxfordu. Jako pierwszy przyjmował studentów niezależnie od kolory skóry i wyznania. UCL również jako pierwszy zaakceptował kobiety jako studentki, już w 1878 roku. O duchowym ojcu UCL, Jeremy’m Benthamie, przypomina szafa wystawiona w głównym budynku, w którym znajduje się zasuszone ciało Benthama z dorobioną woskową głową. Trzeba przyznać, że dodaje to trochę niepowtarzalnego smaczku do studiowania na UCL.

Wszechstronny rozwój na UCL

Nauka w takim otwartym środowisku jest wyjątkową okazją. UCL stawia przede wszystkim na wszechstronny rozwój. Cały czas organizowane są dodatkowe kursy i spotkania, ja na przykład byłam w tym roku na tygodniowym szkoleniu biznesowym i w ramach wolontariatu przeszłam kurs zajmowania się dziećmi w szkole. Ogromna część studentów pracuje wolontariacko, można zaangażować się w najróżniejsze programy, a także zorganizować swój własny projekt.

Ogromny wybór studenckich stowarzyszeń

Na UCL Union działa około 200 stowarzyszeń studenckich, które również mają bardzo szeroką ofertę. Ja w tym roku byłam w stowarzyszeniu muzycznym, które m.in. co roku organizuje pół-profesjonalną operę. Uważam że to ogromny wyczyn jak na uczelnię na której nie ma wydziału muzycznego (!), a studenci mimo to prezentują bardzo wysoki poziom. Oprócz tego dołączyłam do stowarzyszenia ateistów, humanistów i sekularystów, które nawiązuje do tradycji Jeremy’ego Benthama. Nie znaczy to oczywiście, że nie działają u nas stowarzyszenia religijne. Studenci każdego wyznania i z każdego kraju mogą założyć swoje stowarzyszenie. Co jakiś czas można dowiedzieć się czegoś nowego, gdy studenci organizują takie akcje jak tydzień islamu czy wieczór państw azjatyckich. Sam uniwersytet oferuje też przeróżne dodatkowe zajęcia, na przykład kurs o krajach leżących nad Dunajem. Niedawno dostałam wiadomość, że dostępne są kursy z medytacji i radzenia sobie ze stresem.

Zindywidualizowany dobór studiów międzywydziałowych

Bo oczywiście stresu trochę jest, szczególnie podczas letniej sesji, kiedy prawie nic się nie dzieje, tylko trzeba zdawać egzaminy. A materiału nie dość że jest sporo, to jeszcze jeśli ktoś studiuje międzywydziałowo, tak jak ja, to egzaminy są kiepsko rozłożone i z zupełnie różnych przedmiotów. Oficjalnie studiuję odpowiednik polskiego MISMaP-u, czyli Natural Sciences. W tym roku już wybrałam przedmioty w których będę się specjalizować i mój pełny tytuł będzie mówił, że studiowałam Chemię Nieorganiczną z Historią, Filozofią i Socjologią Nauki. Jestem jedyną osobą na moim roku która ma takie połączenie, ale właśnie to mi się podoba na UCL, że pozwalają na takie rzeczy. Są u nas dwa takie międzywydziałowe kierunki. Jeden to właśnie mój, ukierunkowany na przedmioty ścisłe, a drugi to Arts&Sciences – program w założeniu podobny do amerykańskich Liberal Arts Colleges. Wiem, że także na zwykłych kierunkach studenci mają pewną swobodę w wybieraniu modułów i jak się bardzo uprą mogą robić różne rzeczy. Nodobrze, ale co ja tak naprawdę studiuję?
Moim głównym kierunkiem jest chemia, to dosyć oczywisty przedmiot i chyba nie wymaga wytłumaczenia. Natomiast druga część moich studiów jest bardziej humanistyczna. Bardzo się interesuję polityką i zarządzaniem nauką i cieszę się, że UCL umożliwia mi jednoczesne studiowanie tych kierunków. Uczymy się m.in. kto sponsoruje naukowców, o wadach i zaletach publikowania wszystkich badań czy o wpływie globalizacji na naukę. Tak więc w ramach studiów uczę się jak zostać chemikiem, ale także jak ta nauka działa teoretycznie. Większość moich znajomych wybrała bardziej standardowe połączenia, jak na przykład chemia z fizyką czy biologia z chemią, ale mi się moje przedmioty bardzo podobają. I tylko tłumaczenie ludziom co ja tak naprawdę studiuję jest dosyć skomplikowane i zazwyczaj zapamiętują, że coś z chemią i coś dziwnego. No cóż...

Blaski i cienie Londynu

Mieszkanie w Londynie to jest niezłe przeżycie samo w sobie. Londyn jest niezwykłą mieszanką kulturową, a idąc po ulicy można usłyszeć najróżniejsze języki. Śmiejemy się, że prawdziwego londyńczyka nie rozpoznasz po języku w jakim mówi, ale po sposobie w jakim przechodzi przez jezdnię – w Londynie tylko turyści stoją na czerwonym świetle. W tym roku mieszkałam w akademiku zlokalizowanym z dzielnicy Camden, gdzie w nocy na ulicach jest równie dużo ludzi co w dzień i można spotkać wszystkie subkultury od gothów po punków.
W pewien sposób Londyn też jest centrum angielskiej polonii. Wszelkiego rodzaju wydarzenia w ambasadzie, ognisku polskim i na naszych uniwersytetach powodują, że można utrzymywać trwałe kontakty z polskim światem.
Oczywiście Londyn jak wszystko ma też swoje wady, a największą są wysokie koszty utrzymania. Na szczęście mam możliwość pracy w kawiarni zarządzanej przez nasz samorząd studencki. Przez to, że nasz samorząd jest dosyć socjalistyczny w swoim działaniu, całkiem nieźle zarabiam i mam bardzo elastyczny czas pracy. Prawie wszyscy pracownicy są studentami, co wpływa na świetną atmosferę. Klienci też są jakby bardziej wyluzowani, chyba że akurat bardzo potrzebują swojej porannej kawy. A jak dodać do tego jeszcze fakt, że moim szefem jest gość z długą różową brodą, który wieczorami gra w zespole metalowym, to w ogóle wychodzi na to, że mam bardzo radosną pracę. I nawet wstawanie o piątej rano można wytrzymać.
Moje czesne jest całkowicie pokryte przez kredyt Student Finance, oprócz tego kwalifikuję się na dodatkowe stypendium. Z pracy się sama utrzymuję i wychodzi tak, że moi rodzice dopłacają mi do czynszu jeszcze około 4400 funtów rocznie.

UCL to dobry wybór dla ludzi z pasją

Sądzę, że wybór UCL na moje studia był jedną z lepszych decyzji w moim życiu. Jest to miejsce, gdzie bezkonfliktowo mogę realizować swoje zainteresowania i brać udział w interesujących projektach. No, prawie bezkonfliktowo, te parę zarwanych nocy to drobiazg. Tak naprawdę przy pisaniu aplikacji na studia nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, jaka atmosfera panuje na UCL, ale świetnie się tu wpasowałam. Chociaż tak naprawdę na UCL każdy może znaleźć grupę znajomych z równie nietypowymi zainteresowaniami i szalonymi pomysłami, nawet jeśli lubi podziwiać dinozaury lub jeść czekoladę. A jak się nie da, to zostaje jeszcze jakieś kilka milionów ludzi do poznania w Londynie.
Trwa ładowanie komentarzy...