O autorze
Inżynier, przedsiębiorca, podróżnik.

Prezes Zarządu Fundacji Królów (The Kings Foundation). Współzałożyciel konferencji TEDxWarsaw. Felietonista magazynu Forbes. APM w Google, Inc. Wybrany przez Światowe Forum Ekonomiczne jako Global Shaper.

Kończyłem kursy na Imperial College London, paryskiej EFREI i Politechnice Warszawskiej. Absolwent XIV LO im. Stanisława Staszica i 42 Gimnazjum na Twardej w Warszawie.

Publikuję artykuły o najlepszych uniwersytetach na świecie, opisujące studiowanie i życie z punktu widzenia osób, które się na nich uczą.

Napisz email do autora lub obserwuj go na twitterze i facebooku.

Columbia, jej 82 laureatów Nagrody Nobla i nowojorskie życie

Połączenie doskonałego wykształcenia z doświadczeniem życiowym, jakie można zdobyć tylko w Nowym Jorku

Joanna Caytas ukończyła matematykę summa cum laude na Columbia University. Po zakończeniu badań naukowych i zdobyciu doświadczenia w consultingu, kontynuuje studia w połączonym programie międzydyscyplinarnym. Joanna udziela się jako członek zarządu organizacji aktywnych w sprawach Polonii Amerykańskiej, oraz pełni funkcję Principal Ambassador w The Kings Foundation.

Na pytanie co odróżnia Columbia University od innych uczelni Ivy League można odpowiedzieć dwoma słowami: Nowy Jork. Należy pamiętać, że poza Harvardem i University of Pensylvannia, pozostałe uniwersytety Ivy League usytuowane są w małych miejscowościach, gdzie niewiele poza uczelnią się dzieje. Związek z miastem podkreślany jest nawet w pełnej nazwie uniwersytetu: Columbia University in the City of New Jork. Połączenie to sięga jednak głębiej niż geografia. Nowy Jork, i jego specyficzna atmosfera, możliwości i dynamika wpływają na kulturę i aspiracje uniwersytetu jako globalnego lidera.
Nowy Jork jest miastem intensywnym, pełnym wigoru i ducha przedsiębiorczości. Studiowanie na Columbii przynosi podobne doświadczenia. Nauka jest intensywna, na światowym poziomie. Wszyscy się zawsze śpieszą i są zapracowani, ale znajdują też czas na liczne pozaakademickie kluby studenckie i niezliczone rozrywki oferowane przez Nowy Jork. „Work hard and play hard” jest mottem zarówno Nowego Jorku jak i Columbii. Z tym, że co ambitniejsi studenci przekładają zabawę na czwartek wieczór (zajęcia nie odbywają się w piątki), albo po zakończeniu egzaminów semestralnych, obiecując sobie nadrobienie zaległości już po uzyskaniu dyplomu, kiedy osiągną wyniki potrzebne do zapewnienia im wymarzonej pracy na Wall Street czy dostania się na studia doktoranckie czy magisterskie na najlepszych uczelniach Stanów Zjednoczonych.
Columbia zapewnia bowiem znakomity start zarówno do dalszej pracy naukowej, oferując rygorystyczne przygotowanie na rozmaitych kierunkach, jak i do zatrudnienia w międzynarodowych firmach dominujących rynek amerykański. Liczne sesje rekrutacyjne nawet dla studentów na poziomie undergraduate regularnie przyciągają najbardziej znanych i pożądanych pracodawców: Google, Boeing, NASA, McKinsey, Goldman Sachs, i setki innych. Z powodu bliskości Wall Street najbardziej popularnym kierunkiem studiów jest ekonomia, a także niedawno dodany kierunek finansów.



Studiowanie na Columbii

Nauka na Columbii jest wymagająca z dwóch względów: po pierwsze, światowej sławy wykładowcy – Columbia zatrudnia największą liczbę noblistów – oczekują wiele od studentów uczelni będącej globalnym liderem. Po drugie, wymagania czasowe są znaczące. Obecność na zajęciach jest przynajmniej w teorii obowiązkowa (niektórzy profesorowie nawet wymagają podpisywania listy obecności); zajmuje to zazwyczaj około trzech godzin tygodniowo na kurs, a studenci undergraduate zapisują się na 5-6 kursów przez semestr, aby być w stanie ukończyć studia w ciągu czterech lat. Do wielu kursów dochodzą pół-obowiązkowe zajęcia z asystentami, tzw. grupy dyskusyjne. Większość przedmiotów ma cotygodniowe zadania domowe, które mogą zajmować wiele godzin (w przypadku przedmiotów ścisłych mogą to być pisemne ćwiczenia, a humanistycznych cotygodniowe eseje refleksyjne, nie wspominając o dłuższych pracach). Przy trudnych zadaniach domowych studenci często zasięgają rady asystentów czy samych profesorów, co wymaga odwiedzania ich w wyznaczonych godzinach urzędowych. Do tego dochodzi sama nauka, czyli czytanie – w przedmiotach humanistycznych często książka na tydzień, w ścisłych kilka rozdziałów podręcznika tygodniowo. Egzaminy odbywają się w systemie semestralnym. Wiele przedmiotów, zwłaszcza na kierunkach ścisłych, ma także jeden lub dwa dodatkowe egzaminy w ciągu semestru, nie licząc pomniejszych testów. Dlatego też studenci na Columbii są niemal bez przerwy w sesji egzaminacyjnej, a ich oceny końcowe obliczane są na podstawie wielu składników, włącznie z aktywnością w czasie zajęć (na przykład zadawanie pytań w czasie wykładu czy udział w dyskusjach klasowych, bo nauka na Columbii jest dość interaktywna, często opierając się na tzw. metodzie Sokratesa). Wprawdzie taki system podwyższa stres na co dzień, oceny są jednak w rezultacie sprawiedliwsze, bo oparte są na systematycznej pracy w ciągu semestru, a nie na formie fizycznej i psychologicznej jednego dnia egzaminu końcowego. Wyjątkiem są tu przedmioty humanistyczne, gdzie zamiast egzaminów oceny wystawiane są na podstawie dłuższych prac semestralnych, często około 25 stron. Ponieważ studenci na poziomie undergraduate muszą wypełnić wymagania sławnego Core Curriculum Columbii, które ma zapewnić jednolity poziom ogólnego wykształcenia i rozszerzenie horyzontów studentów, oznacza to, że niemal połowa zajęć będzie z szeregu przedmiotów innych niż wybrany kierunek studenta. W ten sposób nawet student na kierunku chemii musi zapoznać się z filozofią, literaturą światową, czy ekonomią, zaliczyć zajęcia sportowe, i nauczyć się pisać prace semestralne z przedmiotów humanistycznych. Pozwala to także na sprecyzowanie zainteresowań akademickich studentów pierwszego roku, którzy mogą mieć dość mgliste pojęcie o tym, co rzeczywiście można studiować na Columbii, i co bardziej im odpowiada niż sugestie rodziców by zostać na przykład historykiem.



Studia na Columbii mogą być zindywidualizowane, chociażby dlatego, że pod nazwą uniwersytetu zrzeszonych jest wiele mniej lub bardziej niezależnych szkół. Na przykład School of Engineering and Applied Science ma administrację i program nauki oraz zasady przyjęć niemal niezależne od Columbia College. Niewiele osób wie także, że częścią Columbii jest unikalna szkoła wyższa tylko dla dziewcząt, Barnard College, z osobnym kampusem i domami studenckimi po drugiej stronie ulicy Broadway oraz niemal niezależną administracją, chociaż studenci Columbii mogą zapisywać się na zajęcia na obu kampusach. Wsparcie dla studentów jest zorganizowane w postaci bezpłatnych korepetycji z matematyki i pisania prac po angielsku, a także poprzez przydzielonych ogólnych doradców akademickich oraz doradców wybranego kierunku studiów. Dodatkowo istnieją wyspecjalizowani doradcy na przykład dla studentów przygotowujących się do studiowania medycyny czy prawa (w Stanach Zjednoczonych kierunki te nie są oferowane na poziomie undergraduate, tylko jako zawodowe na poziomie doktoranckim, czyli po ukończeniu czteroletnich studiów podstawowych z pokrewnego kierunku, na przykład nauk politycznych jako przygotowanie na prawo czy biochemii na medycynę).

Nie(koniecznie) tylko praca

Studia na Columbii to jednak nie tylko nauka. Życie studenckie ma wiele do zaoferowania: setki organizacji studenckich, począwszy od kulturalnych, sportowych i politycznych, kończąc na profesjonalnych i naukowych zapewniają, że każdy znajdzie coś dla siebie, czy to przygotowując musical, pisząc dla czasopisma humorystycznego czy studenckiej gazety codziennej Spectator, uczestnicząc w zawodach sportowych, organizując konferencje naukowe i wizyty w siedzibach znanych firm, czy też tańcząc tango, nurkując, albo oglądając filmy w sali kinowej Columbii. Kalendarz uniwersytecki jest każdego dnia wręcz przepełniony atrakcyjnymi wydarzeniami, włącznie z wizytami głów państw, otwartymi wykładami laureatów Nagrody Nobla, czy studenckimi inicjatywami artystycznymi i kulturalnymi. Każdy, kto się liczy w skali światowej, wcześniej czy później zjawia się w Nowym Jorku. Będąc w mieście zwanym The Big Apple, logicznym miejscem do odwiedzenia jest Columbia, która aktywnie stara się ściągnąć znane osobistości na spotkania ze studentami czy jednorazowe wykłady. Do tego dochodzą niezliczone atrakcje Nowego Jorku, wiele z nich dostępnych dla studentów Columbii bezpłatnie (na przykład większość muzeów) lub za zniżką (na przykład koncerty).

New York, New York

Nowy Jork jest miastem niespodziewanie bezpiecznym. Ponieważ nowojorczycy prawie nie używają gotówki, jedyne przestępstwa popełnione wokół uniwersytetu, o jakich się słyszy w raportach policji uczelnianej, to dosłownie kilka kradzieży iPhonów rocznie. Columbia ma klasyczny kampus ze wszystkimi budynkami usytuowanymi blisko siebie, więc na codzień nie ma potrzeby opuszczać terenu i bezpośredniej okolicy uniwersytetu. Ponieważ uczelnia jest usytuowana w mieście, liczne sklepy, restauracje czy apteki są w pobliżu, a całodobowa stacja metra przy głównej bramie uniwersyteckiej zapewnia połączenia, które w ciągu piętnastu minut zabiorą nas do centrum miasta - Midtown – albo w ciągu pół godziny do modnej dzielnicy Greenwich Village, znanej przez nowojorczyków ceniących życie nocne po prostu jako Village. Na Brooklynie natomiast znajduje się cała polska dzielnica, Greenpoint, gdzie w sklepach i restauracjach z polskimi szyldami można się zaopatrzyć w krajowe specjały, i gdzie można się wybrać na polskie koncerty.
Kosmopolityzm Nowego Jorku odzwierciedlony jest także w studentach Columbii pochodzących dosłownie z całego świata. Sprawia to, że dyskusje w klasie stają się bardziej interesujące, bo niemal na każdych zajęciach znajdzie się student, który ma osobiste doświadczenie z poruszanym tematem – czy to o zwyczajach plemiennych w Kongo, szkolnictwie w Iranie, gazociągach w Turkmenistanie, czy stażach na giełdzie nowojorskiej. Profesorowie także pochodzą z wielu krajów, a studenci zwłaszcza przedmiotów ścisłych szybko muszą się nauczyć rozumienia akcentów Chin, Rosji, Izraela, czy Indii.


Szkoła życia

Columbia zapewnia świetne wykształcenie na światowym poziomie, ale i szybką szkołę życia „in the fast lane”. Osoby pełne naturalnej ciekawości, energii i ambicji będą czuły się w takim środowisku doskonale. Osoby preferujące bardziej refleksyjne podejście do życia wyjdą z Columbii odmienione – może wyczerpane, ale i głęboko zainspirowane. Nowego Jorku nie da się zignorować – i podobnie nie da się zignorować doświadczenia Columbii.
Napisz do Joanny na contact (at) thekingsfoundation (dot) org.
Trwa ładowanie komentarzy...